dr Gerson

Terapie »  dr Gerson

Opiszę tu tylko moje spostrzeżenia dotyczące tej terapii, szczegóły na stronach internetowych i książce. Osobiście radziłbym przeczytać książkę by zrozumieć ideę, zasady i wiele pożytecznych informacji ułatwiających przetrwanie tej niełatwej kuracji. Co do stwierdzenia, że terapia sokami nie jest łatwa, to muszę powiedzieć, że odpowiednie pozytywne nastawienie i wola życia sprawia, że w sposób naturalny i pewny podejdziemy do zmiany naszego żywienia. Przyjmowanie regularne soków i stosowanie lewatyw nie będzie problemem.


Problem pojawia się w sferze organizacji dnia, punktualności posiłków, soków, i zabiegów. Muszę wam powiedzieć, że książkowo rozpocząłem swoją terapię wstając o 5:30.

Już o godzinie 10:00 prosiłem moją kochaną żonę, by mnie wspomogła.


Co się takiego stało?
Prozaiczna sprawa. Nie brałem w ogóle pod uwagę, że mogę się w pojedynkę nie wyrobić czasowo. I tu chcę wam pomóc właśnie w przygotowaniu się do przejścia przez to, bez takich niespodzianek jakie spotkały mnie, a byłem przekonany, że wiem już dostatecznie dużo.


Kilka moich uwag:
-osoba dotknięta chorobą powinna intuicyjnie wybrać jakie terapie będzie stosowała. Powinna być wewnętrznie przekonana co do słuszności wyboru, To bardzo ułatwi przejście przez kuracje bez zbędnych stresów, zwątpień i podniesie skuteczność ich działania. Członkowie rodziny powinny wzmocnić wiarę chorego w pozytywne efekty zamierzonych terapii. Są przypadki, kiedy to rodzina, chcąc chorej osobie pomóc, zdecyduje się na wprowadzenie terapii (jednej lub wielu  jednocześnie). i to jej zadaniem będzie ta najwłaściwsza kuracja. Pamiętajcie: nic na siłę. Tłumaczyć i umacniać w wierze, że dokonaliście najwłaściwszego wyboru.

-   Jeżeli decyzja jest podjęta, że będzie to Terapia Gersona, to koniecznie przeczytajcie książkę. Znajdziecie w niej tabele rozkładu czasowego dnia, gdzie odnotowane są godziny, w jakich będziemy pili soki, rodzaj soków, zażywali suplementów, godziny wlewek z kawy. I tu polecam zrobić samemu powiększenie tej tabeli do A3 i powiesić w widocznym miejscu. U mnie wisiała w kuchni. Ułatwi Wam to organizację czasu.

-   Przygotujcie zeszyt, w którym doradzam prowadzić „DZIENNIK POWROTU DO ZDROWIA”. Jestem bioenergoterapeutą i może to być zboczenie zawodowe, że jestem pilnym obserwatorem reakcji organizmu na bodźce zewnętrzne-fizyczne i wywoływane przez  procesy „uzdrawiania” uruchomione bioenergoterapią, lub przez samego chorego, który sam stosuje terapię energetyczną (jest to możliwe po odpowiednim wprowadzeniu przez osobę znającą zagadnienie). Są na ten temat książki lub można skorzystać z porady.


Co piszemy do zeszytu? Rano w południe i na wieczór robimy pomiary temperatury ciała, ciśnienia tętniczego, wagi ciała, poziom cukru we krwi, jeżeli osoba jest cukrzykiem. Ja, można powiedzieć byłem cukrzykiem typ II. Powiedziałem byłem, bo przeprowadzam na sobie ostatni etap kuracji, wykorzystującej terapię energetyczną wspartą odpowiednią ułożoną przeze mnie dietą (w chwili obecnej, po tygodniu kuracji, nie zażywam żadnych farmakologicznych środków „leczących cukrzycę”). Jeżeli chodzi o pomiary, to najważniejszy jest poranny, i ten będzie porównywany dzień do dnia. Dla czego uważam to za ważne? Otóż powinniście zaobserwować zmiany mierzonych parametrów, które mogą świadczyć o reakcji organizmu na stosowane terapie. Już w krótkim czasie zacznie obniżać się temperatura, obniży się ciśnienie krwi i waga ciała. Następuje detoksykacja organizmu, wspomagamy chory organ równoważąc go energetycznie, i nastąpi "klik".

Zaobserwujemy powoli rosnącą temperaturę ciała. Ja to postrzegam jako punkt w którym budzi się nasz układ immunologiczny do walki z chorobą. W moim przypadku czekałem na ten moment ponad dwa tygodnie. To była dla mnie radość jakich mało, jedynie porównywalna z tym co przeżywam, gdy moja pomoc innym osobom okazuje się skuteczna  nawet przy drobnych niedomaganiach organizmu. Wierzę, że też doznacie tej radości i uzdrowienia. Dziennik został mi na pamiątkę. Są tam nie tylko pomiary, ale również notatki z obserwacji mojego organizmu, samopoczucia, ilość zjedzonych jąder pestek moreli, reakcje po lewatywach itd. Dzisiaj nie wracam do tej lektury, ten etap zamknąłem za sobą.


W mojej praktyce spotkałem się z osobami, które prosiły mnie o poradę i po niejednokrotnej nieraz rozmowie bezpośredniej lub telefonicznej byłem totalnie zdruzgotany podejściem tych osób do terapii. Ręce opadały i wiedziałem, choć życzyłem im jak najlepiej, że nie idą tą drogą, która prowadzi do zdrowia. Traktują terapię jak tabletkę, bioenergetykę jak czary-mary, a tak w ogóle, to oni wszystko wiedzą, bo się naczytali na ten temat. Jak nie zadziała to polecą do Meksyku, stać ich na to. Zazwyczaj te osoby sprawiały na mnie wrażenie bardzo pewnych siebie, często majętnych, z sukcesami zawodowymi i nie mającymi absolutnie czasu dla siebie. Uważam, że każdy z nas powinien mieć co najmniej swoje piętnaście minut dziennie na relaks, "porozmawianie ze swoim ciałem i duchem".

Naprawdę wiele można dowiedzieć się z internetu i książek. Proszę jednak, pomóżcie sobie pozytywnym nastawieniem, wiarą w to co robicie, by wyzdrowieć, i w szybkie  rozwiązanie waszych problemów. Nie krępujcie się zasięgać informacji i porad osób, które mogą Wam w wielu przypadkach pomóc.

 

 

Link do sklepu z wyciskarkami wolnoobrotowymi do soków   LINK



Jeżeli będziecie uważali za wskazane umieszczenie linków do ciekawszych stron o tej tematyce to napiszcie.
Pozdrawiam Miron

Film o terapii Gersona  i link do następnych części.

Terapia Gersona od-1 do-10